Jak radzić sobie z oparzeniami słonecznymi.

Wakacje w mieście

Ciężko wyobrazić mi sobie osobę, której nigdy nie zdarzyło się przesadzić ze słońcem. Nawet podczas spaceru w słoneczny dzień nasze ramiona i dekolt są narażone na oparzenia. Najczęściej kończy się na zaczerwienieniach i delikatnym dyskomforcie, ale co zrobić gdy ból jest tak duży, że utrudnia sen?

 

Wybierz najlepsze domowe sposoby.

Pierwsze co zawsze przychodzi mi do głowy to zimny kefir. Sposób znany i stosowany przez wszystkie babcie oraz mamy. Może to być innego rodzaju nabiał byle bez cukru. Dzięki niskiej temperaturze przyniesie ulgę gorącej skórze, dodatkowo wyreguluje pH i stworzy warstwę zabezpieczającą przed mikroorganizmami. Jeżeli nie chcesz paćkać się w kefirze to polecam kąpiel w wodzie z dodatkiem octu jabłkowego lub zielonej herbaty. Szczególnie dobrze sprawdzi się ocet, który łagodzi stany zapalne, uczucie swędzenia oraz reguluje pH skóry.

 

Sięgnij po kosmetyki łagodzące poparzenia.

Spalona słońcem skóra nie radzi sobie dobrze z ciężkimi i tłustymi produktami. Wszelkie masła muszą pójść w odstawkę mimo wielkiej chęci dogłębnego nawilżenia. Lepiej sięgnąć po lekkie, chłodzące preparaty dostępne w sklepach kosmetycznych lub aptekach. Aloes jest niezastąpiony przy oparzeniach słonecznych, więc warto żeby znajdował się w składzie wybieranego przez nas produktu. Nie zaszkodzi też pantenol oraz chłodzący mentol.

 

Pij dużo wody i bierz witaminy.

Nie od dzisiaj wiadomo, że na kondycję skóry wpływa też nasza dieta. Dzięki dostarczanej organizmowi wodzie, naskórek nie traci elastyczności. Przy poparzeniach słonecznych potrzebuje szczególnie dużo nawilżenia więc zadbaj o picie przynajmniej dwóch litrów wody dziennie. Sięgnij też po witaminy A i E, które mają dobroczynny wpływ na naszą skórę i jej budowę.

 

Zapobiegaj zamiast leczyć.

Najlepszym lekarstwem jest zabezpieczenie się przed szkodliwym działaniem słońca. Wiem doskonale, że fajnie jest wrócić z urlopu z piękną opalenizną, więc przeciągamy czas na słońcu. Często nie zdajemy sobie sprawy, że godzinny spacer w pełnym słońcu może aż tak zaczerwienić naszą skórę. Posmarowanie się kremem z filtrem trwa zaledwie kilka minut, a wyleczenie się z oparzeń słonecznych przynajmniej kilka dni. Wybór jest chyba prosty.

 

 

Tekst: Anna Budnik