Zdrowe ciało i duch - w czasie pandemii

zdrowe ciało, zdrowy duch

W związku z epidemią wszyscy jesteśmy w nowej sytuacji, która przekłada się nie tylko na nasze finanse, ale przede wszystkim na zdrowie – fizyczne i psychiczne. W internecie już krążą żarty o tym, jak bardzo przytyjemy w tym czasie i ilu mężów będzie można wykopać w ogródku. Mamy jednak wybór i wbrew pozorom sami wiele możemy zrobić, żeby na różnych polach nie stracić, a czasem nawet wręcz zyskać.

Po pierwsze - świeże powietrze

Wietrzenie mieszkania i regularne spacery są niezbędne dla utrzymania naszej odporności, która jest teraz wystawiana na próbę. Nie pomaga fakt, że przy siedzącym trybie życia, pod wpływem stresu związanego z sytuacją system immunologiczny jest dodatkowo osłabiony. W naszym jelitowym mikrobiomie naturalnie występują mikrorganizmy chorobotwórcze, które pod wpływem osłabienia odporności rozmnażają się i stają się niebezpieczne dla zdrowia. Brak odpowiedniej dawki ruchu na świeżym powietrzu nie jest więc tylko słodkim lenistwem i chwilą wytchnienia, ale wręcz obciążeniem dla organizmu.  

Po drugie - ruch

Niezbędny element dla utrzymania zdrowia człowieka. Nawet najlepsze wygody, dieta i suplementy nie zastąpią regularnych ćwiczeń fizycznych. Dzięki ruchowi poprawia się praca serca, organizm jest lepiej zaopatrzony w tlen, wszystkie komórki ciała są bardziej odżywione poprzez zwiększenie wydajności układu krążenia, stawy pozostają elastyczne, zachowując prawidłowy zakres ruchów. Dodatkowo mięśnie odpowiedzialne za utrzymanie prawidłowej postawy (a także ładnej sylwetki) rozwijają się. Podczas długotrwałego bezruchu nasze mięśnie słabną i zanikają. Nasze ciało potrzebuje ruchu tak jak tlenu i pożywienia – bez niego słabnie, dlatego warto w tym czasie odkryć możliwie przyjemną dla siebie formę. Pierwsze pół godziny ćwiczeń zawsze jest trudne, ale po tym czasie czeka na nas wyjątkowa nagroda – wyrzut endorfin, które poprawią nastrój na cały dzień! Za darmo, zdrowo i bez ryzyka uzależniania. Czy to nie cudowna zachęta? Wisienką na torcie jest fakt, że ruch poprawia pracę układu nerwowego – dzięki niemu przesyłanie impulsów jest sprawniejsze, a nawet powstają nowe neurony!

Po trzecie - dieta

Już kilkanaście lat temu wieloletnie badania naukowe wykazały, że najzdrowsze diety to oryginalna śródziemnomorska (tylko nie ta współczesna pełna mącznych dań!) wegetariańska i wegańska. Zmniejszają one wystąpienie ryzyka nowotworów, poprawiają odporność organizmu, są niezwykle korzystne dla mikrobiomu Co to oznacza? Warto, bardzo warto, ograniczyć mięso do minimum. Kilka lat temu przeprowadzono eksperyment, podczas którego grupa ludzi miała żyć w kompletnej izolacji i żywić się jedynie tym co wyhodują. Sam eksperyment okazał się dużym niepowodzeniem, ale udało się po raz kolejny udowodnić, że dieta oparta na roślinach wpłynęła pozytywnie na stan zdrowia uczestników! W dodatku jest to dieta najlepsza także dla naszej planety. Druga sprawa to słodycze. Jedna babeczka z kremem raz na jakiś czas dla przyjemności nas nie zabije, jednak regularne podjadanie słodkości będzie zgubne nie tylko dla naszej wagi, ale przede wszystkim trzustki, która w końcu może się zbuntować. Pijmy także dużo wody (to mogą być także napary owocowe, herbaty ziołowe, soki warzywne) – odwodniony organizm jest mniej odporny. Jeżeli mamy kłopot z pamiętaniem o tym, możemy zainstalować przypominającą aplikację.

Po czwarte – wyrozumiałość dla siebie

Kompletna zmiana trybu życia zmusiła nas do kontaktu ze sobą. Stan psychiczny wielu osób z depresją uległ pogorszeniu, ale i zdrowym osobom samotność może bardzo doskwierać. W umyśle pojawiają się rzeczy, do których w pędzie i stresie, nie mielibyśmy w ogóle dostępu. Często są to rzeczy trudne – emocje mogą nas przytłaczać, a dochodzący do tego strach przed przyszłością tworzyć kompletny mętlik. W takim momencie warto zaopiekować się sobą tak, jak byśmy zaopiekowali się najlepszym przyjacielem. Dać sobie dużo zrozumienia, „poklepać” siebie samego po plecach, a może nawet poprosić o pomoc. Czas koronawirusa to nie jest konkurs na produktywność i spełnienie wszystkich odkładanych planów, do czego zachęcają nas social media – to czas na wsłuchanie się w siebie. I może być bardzo rozwojowy.

Po piąte – doceniajmy małe przyjemności

To zadanie powtarzane na wielu ścieżkach duchowych, kursach mindfullness i rozwoju osobistego. Dlaczego? Bo z tych przyjemności składa się urok naszego codziennego życia. Kiedy czekamy na wielkie wydarzenia i sukcesy po to, żeby wreszcie być szczęśliwym, długi czas pozostajemy po prostu… nieszczęśliwi. To nie ma sensu. Pyszna kawa, kostka wybornej czekolady, zapach, który uwielbiamy rozpylony w pomieszczeniu… to mogą się stać dobra luksusowe na wyciągnięcie ręki. Jeżeli ciężko Wam tak o nich pomyśleć, spróbujcie przeżyć jeden dzień bez filiżanki Waszej ulubionej kawy albo herbaty.

Często doceniamy te najmniejsze przyjemności, wtedy kiedy zaczyna nam ich brakować.

Tekst: Marta Hartka

Zdjęcie: The Secret Soap Store